„Partia Republikańska w Missisipi wpada w panikę" – twierdzi pewien pełen nadziei kandydat.
Przewodniczący Partii Republikańskiej w Missisipi bije na alarm w związku ze stanowymi wyborami, które według najnowszych sondaży wyrównały się do statystycznego remisu, ostrzegając współpartyjnych republikanów przed samozadowoleniem, gdy demokrata Scott Colom wciąż zyskuje przewagę nad byłą senator Cindy Hyde-Smith.

„Nie możemy siedzieć z założonymi rękami" – powiedział przewodniczący Partii Republikańskiej w Missisipi, cytowany w e-mailu kampanijnym sztabu Coloma. „Nie możemy mieć tego wygodnego przekonania, że Missisipi to po prostu czerwony stan i że zawsze wygrywamy."
Colom, Mississippianin w siódmym pokoleniu i obecny prokurator okręgowy, zbudował kampanię oddolną, która – jak twierdzi jego sztab – wystarczająco przestraszyła stanowych republikanów, by skłonić ich własnego przewodniczącego partii do wyjątkowo szczerego przyznania się do zagrożenia.
Wyścig przyciąga ogólnokrajową uwagę, gdy demokraci szukają możliwości zdobycia mandatów w stanach od dawna uważanych za bezpieczne dla republikanów. Missisipi nie wysłało demokraty do Senatu USA od dziesięcioleci, co sprawia, że jakiekolwiek konkurencyjne sondaże stanowią istotny punkt odniesienia dla strategów po obu stronach.
Hyde-Smith, która zasiada w Senacie od 2018 roku, przez całą swoją kadencję budziła kontrowersje, w tym z powodu dawnych komentarzy na temat „publicznego powieszenia", które wywołały powszechną krytykę podczas jej pierwszej kampanii.
Sztab Coloma przywołał słowa przewodniczącego Partii Republikańskiej jako dowód na to, że ich wysiłki organizacyjne są odczuwalne. To, czy impet utrzyma się do listopada, pozostaje kwestią otwartą, jednak kierownictwo Partii Republikańskiej najwyraźniej traktuje to zagrożenie poważnie.
