W miarę jak wojna z Iranem przeszła w coś w rodzaju gorącego zawieszenia broni, podczas gdy obie strony sporadycznie wymieniają ciosy w trakcie negocjacji pokojowych, American Conservative wystawia przygnębiającą ocenę prezydentowi Donaldowi Trumpowi: wynik, do którego zmierza, wydaje się być „poza parodią".
Powołując się na najnowsze doniesienia Axios na temat stanu negocjacji pokojowych Trumpa, współpracownik American Conservative Anik Joshi zauważa, że „umowa będzie miała te same kluczowe składniki co ta wynegocjowana przez prezydenta Baracka Obamę i podpisana w 2015 roku, którą USA później opuściły — pewnego rodzaju ulga finansowa/zniesienie sankcji w zamian za weryfikację obietnic nierozwijania programu broni." Te dwa aspekty są kluczowe, ale pomijają wiele innych kwestii istotnych dla wojny, takich jak działalność regionalnych sił pośrednich. Jednak włączenie tych innych elementów do debaty grozi zepchnięciem na margines kluczowej kwestii nuklearnej, co mogłoby całkowicie storpedować wysiłki na rzecz zawarcia umowy.
„To właśnie to prawie zatopiło pierwotne JCPOA w Kongresie" — pisze Joshi. „Był znaczny sprzeciw wobec wszystkiego, czego umowa nie robiła. Był też duży sprzeciw wobec tego, co faktycznie robiła — pogarda dla klauzul wygaśnięcia, dla faktu, że umowa wymagałaby pewnego poziomu zaufania oprócz weryfikacji, oraz dla argumentów przeciwko jakiejkolwiek uldze finansowej dla reżimu, który niektórzy uważali za nielegalny."
Jego konkluzja nie jest optymistyczna: „Prawie dekadę później, przy cenach ropy sięgających zenitu, to poza parodią, że wracamy do punktu wyjścia, z tą różnicą, że tym razem zamiast negocjacji mieliśmy masową wojnę jako wstęp."
Joshi szybko zaznacza, że negocjacje nadal są warte prowadzenia, ponieważ „celem pozostaje szybkie zakończenie wojny, zanim stanie się kolejnym bagnem i spowoduje trwałe szkody gospodarcze." Ostrzega jednak, że „to okno zamyka się z każdym mijającym dniem." Mając to na uwadze, argumentuje, że administracja powinna skupić się na najpilniejszych kwestiach i być gotowa zostawić „mile widziane dodatki" na stole na później, zajmując się teraz „kwestiami niezbędnymi".
Choć Joshi uważa, że USA negocjuje z pozycji siły — co jest oceną, której wielu analityków nie podziela — ostrzega, że „kraj nadal nie jest w stanie narzucić swojej woli rządowi irańskiemu, a jakiekolwiek porozumienie będzie wymagało wzajemnych ustępstw. W konsekwencji będzie ono zawierać te same kluczowe składniki co JCPOA, różniąc się bardziej stopniem niż rodzajem. Nie było bezwarunkowej kapitulacji i jako takie narzucenie jednostronnych warunków jest praktycznie niemożliwe, zwłaszcza gdy Irańczycy pokazali, do czego są zdolni w zakresie żeglugi morskiej przez Cieśninę Ormuz."
W tej chwili Trump chodzi po linie między jastrzębiami irańskiej polityki, domagającymi się maksymalnych ustępstw, a republikanami, którzy po prostu chcą zakończenia wojny. Aby osiągnąć to drugie, mówi Joshi, prezydent prawdopodobnie będzie musiał rozgniewać tych pierwszych.
„Jeśli rząd poważnie myśli o porozumieniu" — zauważa Joshi — „będzie wymagało rozczarowania jastrzębich zwolenników, i administracja powinna przygotować się na to wcześniej niż później."

