Śledztwo Departamentu Sprawiedliwości prezydenta Donalda Trumpa w sprawie E. Jean Carroll ma jeden wyraźny cel — i nie jest nim skuteczne ściganie, jak twierdzi były prokurator federalny cytowany w nowej analizie magazynu Slate.
Dziennikarka Shirin Ali, pisząc w Slate, powołała się na byłą prokurator federalną stanu Alabama Joyce Vance, która argumentowała, że doniesienia o dochodzeniu wymierzonym w 82-letnią pisarkę to taktyka zemsty mająca na celu „zastraszenie kobiety, która ma otrzymać ogromną sumę od prezydenta po zakończeniu apelacji w tych sprawach."

Carroll wygrała w 2023 roku sprawę o napaść seksualną przeciwko Trumpowi, uzyskując odszkodowanie w wysokości 5 milionów dolarów, a następnie 83 miliony dolarów z tytułu zniesławienia. Apelacje Trumpa utknęły w Sądzie Najwyższym, który przełożył rozpatrzenie sprawy 11 razy od czasu pełnego zapoznania się z aktami pod koniec stycznia.
Według doniesień DOJ Trumpa wszczął dochodzenie karne związane z finansowaniem prawnym Carroll, które otrzymała od demokratycznego megadarczyńcy Reida Hoffmana. Biuro Prokuratora Federalnego dla Północnego Okręgu Illinois stanowczo zaprzeczyło później, jakoby wszczęło takie dochodzenie, nazywając wszelkie twierdzenia temu przeczące „kategorycznie fałszywymi."
Prawna podstawa tego kroku wydaje się również słaba.
Sąd apelacyjny orzekł już, że nie ma dowodów na osobiste zaangażowanie Carroll w pozyskanie finansowania od Hoffmana przed jej zeznaniami w 2022 roku. Ali określiła podstawę prawną mianem „lichej strawy", a były prokurator SDNY nazwał potencjalną sprawę „prawnym nieporozumieniem."
Według doniesień insiderzy DOJ ze zgrozą patrzą na ten ruch. Była federalna prokurator Barbara McQuade powiedziała Vox, że wnoszenie zarzutów w celu zhańbienia kogoś bez materiału dowodowego stanowi „nadużycie władzy przez Departament Sprawiedliwości."


