Starszy urzędnik administracji Trumpa ujawnił we wtorek to, co nazwał „jednym z najgorzej strzeżonych sekretów w Białym Domu" – sekret, który sprawił, że prezydent Donald Trump jest „wściekły i paranoiczny", ale trwa nadal dzięki zapewnieniu o „wzajemnym zniszczeniu" – podało we wtorek Zeteo.
W kwietniu Trump „głośno żądał" odpowiedzi, kto w jego administracji przekazał informacje dwóm reporterom New York Timesa – polowanie na przeciek stało się „wielką sprawą" i priorytetem dla prezydenta – powiedział wcześniej Zeteo jeden z urzędników administracji Trumpa, zastrzegając sobie anonimowość. W maju donoszono, że „paranoiczny" Trump nakłonił swój Departament Sprawiedliwości do przeszukania domów reporterów Timesa w celu zidentyfikowania osób odpowiedzialnych za przecieki.

Jednak od czerwca polowanie Trumpa na przecieki wygasło – dowiedziało się Zeteo po rozmowie z „szeregiem źródeł pracujących w pobliżu lub w samym Białym Domu Trumpa" – i to z jednego „poważnego" powodu: „zbyt, zbyt wielu mianowanych na szczeblu gabinetu i starszych urzędników administracji przeciekało do reporterów Timesa, aby polowanie na przecieki było naprawdę skuteczne" – napisał Asawin Suebsaeng z Zeteo.
„Według źródeł z bezpośrednią wiedzą o sytuacji, zbyt wielu ludzi, których Trump poprosił o pomoc w znalezieniu przecieków, samo, cóż, przeciekało do [reporterów Timesa]" – napisał Suebsaeng.
„Nie mogę udawać, że nie jest histerycznie śmieszne to, jak Trump postawił się w sytuacji, w której bardzo trudno mu znaleźć osoby odpowiedzialne za przecieki, ponieważ starszy personel, który wyznaczył na głównych łowców przecieków, to ci sami, którzy sami przeciekali. Dobra pomoc jest trudna do znalezienia!"
Jeden z urzędników administracji Trumpa powiedział Zeteo, że „zaczął sporządzać listę prawdopodobnych podejrzanych", ale lista „stała się zbyt długa", by była użyteczna.
Inny urzędnik, opisany przez Zeteo jako starszy urzędnik administracji Trumpa, przyznał się do przekazywania informacji reporterom Timesa.
„To jeden z najgorzej strzeżonych sekretów w Białym Domu" – powiedział urzędnik Zeteo, zastrzegając sobie anonimowość. „Nie donoszę na siebie; to byłoby absurdalne."
Inne źródło, z którym Zeteo rozmawiało pod warunkiem zachowania anonimowości, opisane przez serwis jako „doradca prezydenta", wyjaśniło, dlaczego tak wielu urzędników administracji Trumpa czuło się swobodnie, przeciekając do prasy, mimo że Trump określał taki czyn jako „zdradę stanu".
„[Doradca] porównał zarządzone przez Trumpa polowanie na przecieki do sceny z końca filmu Quentina Tarantino 'Wściekłe psy', w której różne postacie celują do siebie nawzajem z naładowanych pistoletów, zapewniając wzajemne zniszczenie" – podało Zeteo.

