Prominentny komentator konserwatywny argumentował niedawno, że zarówno Demokraci, jak i Republikanie stosują podwójne standardy wobec skandali, które mogłyby zdyskwalifikować ich kandydatów do Senatu w kluczowych wyborach.
„Graham Platner, kandydat Demokratów w prawyborach do Senatu z Maine, i Ken Paxton, republikański kandydat do Senatu z Teksasu, to różni kandydaci zmagający się z różnymi skandalami" – napisał Joe Perticone z The Bulwark we wtorek. „Niewierność Paxtona to nie to samo co Platnera, podobnie jak wzorzec korupcji i inne moralne uchybienia Paxtona nie są tożsame z nazistowskim tatuażem Platnera i jego historią rasistowskich komentarzy w sieci. Nie utożsamiam ich przewinień ani nie zamierzam tego robić."
Perticone nawiązuje do doniesień, że Platner — hodowca ostryg — miał pozamałżeńskie romanse, popierał homofobiczne i seksistowskie komentarze w internecie oraz ma nazistowski tatuaż na piersi. Paxton miał również wiele pozamałżeńskich romansów, zwolnił sygnalistów, jest oskarżony o liczne przestępstwa finansowe i brał udział w próbie zamachu stanu Trumpa po tym, jak prezydent przegrał wybory w 2020 roku. W 2023 roku został poddany procedurze impeachmentu przez Izbę Reprezentantów Teksasu pod zarzutem nadużycia władzy i łapówkarstwa, jednak Senat Teksasu później go uniewinnił. Zarówno Platner, jak i Paxton są obecnie uważani przez ekspertów sondażowych za potencjalne polityczne obciążenia dla szans ich partii na kontrolę Senatu po wyborach połówkowych w 2026 roku.
„Zapytałem kilku senatorów z obu partii, z których wielu albo porzuciło wszelkie zasady po przyjeździe do Waszyngtonu, albo doszło do władzy po prostu dlatego, że żadnych zasad nie miało, czy Amerykanie powinni wymagać więcej od swoich wybranych urzędników pod względem charakteru" – napisał Perticone. „Tak, wszyscy zdawali się zgadzać: Amerykanie powinni trzymać polityków z drugiej partii do wyższych standardów." Następnie przytoczył komentarze popierające Paxtona od republikańskich senatorów: Chucka Grassleya z Iowa, Johna Kennedy'ego z Luizjany i Johna Cornyna z Teksasu, a także Demokratów wspierających Platnera, w tym senatora Berniego Sandersa z Vermont (technicznie niezależnego) i Andy'ego Kima z New Jersey (którego odpowiedź na temat Platnera była wymijająca).
„Selektywne moralizowanie istnieje w polityce tak długo, jak uprawia się ten zawód. Prominentni Republikanie, którzy ganili Billa Clintona za jego grzeszki w latach 90., sami ledwie byli ludźmi o wysokim charakterze" – kontynuował Perticone. „Biali ewangelikanie stawali się coraz bardziej popierający Donalda Trumpa, im bardziej na jaw wychodziło jego tradycyjnie grzeszne zachowanie. Wielu Demokratów, którzy ganili Trumpa za jego charakter, teraz gryzie się w język w sprawie Platnera. Tak to właśnie działa."
Choć przyznał, że rozumie, dlaczego zwolennicy obu stron mogą popierać Platnera lub Paxtona mimo tych skandali — po prostu dlatego, że nie chcą, aby ich partia przegrała — ostrzegł, że ta postawa ma konsekwencje zarówno praktyczne, jak i moralne.
„Kandydaci tacy jak ci nadal stanowią ogromne ryzyko, i to nie tylko dlatego, że nie wiemy, co jeszcze może wyjść na jaw o każdym z nich" – napisał Perticone. „Wystarczy wziąć pod uwagę niedawną falę wykluczeń, rezygnacji i nieobecności tylko w tym Kongresie. Bardzo wąskie większości często dzieli zaledwie jeden skandal od paraliżu normalnej działalności całej izby."


