Według danych CryptoQuant nieco ponad połowa wszystkich Bitcoinów w obiegu jest obecnie „pod wodą". W chwili pisania tego tekstu 51,6% podaży znajduje się poniżej swojej bazy kosztowej – liczba ta wzrosła z 34% w ciągu zaledwie miesiąca, dzieląc rynek niemal równo na monety przynoszące zysk i te przynoszące stratę. Ten poziom i tego rodzaju podział są bardzo rzadkim zjawiskiem w historii Bitcoina, a gdy pojawiał się w przeszłości, zazwyczaj zbiegał się z dołkiem cenowym.
Każdy Bitcoin ma bazę kosztową – cenę, po której ostatnio został przesunięty w łańcuchu. Wskaźnik podaży ze stratą po prostu śledzi odsetek monet w obiegu, których baza kosztowa jest wyższa niż aktualna cena Bitcoina.

Gdy odsetek podaży ze stratą rośnie, jest to zasadniczo sygnał, że coraz więcej uczestników sieci trzyma monety ze stratą i że posiadacze ci mogą albo sprzedawać w obliczu słabości, albo zdecydować się na utrzymanie pozycji. Dane onchain są znacznie lepsze niż jakiekolwiek badanie nastrojów, ponieważ faktycznie śledzą ruch monet przy konkretnym poziomie cenowym. Jest to zatem doskonały wskaźnik pozwalający zrozumieć, jak duży ból niesie rynek.
Miesiąc temu około jedna trzecia podaży była na stracie. Teraz przekroczyła połowę. To szybkie pogorszenie, które w pierwszej kolejności wypłukuje niedawnych nabywców.
Wiarygodne dane cenowe dla Bitcoina sięgają aż do 2010 roku. W całym tym okresie BTC spędził około 93% dni z ponad połową podaży na zysku, według onchainmind.io. Obecny odczyt jest pod tym względem wyjątkowo rzadki.
Źródło: Onchainmind
Nieliczne przypadki, gdy odczyty były podzielone, okazały się punktami zwrotnymi dla ceny BTC. Każdy z nich skupiał się blisko głównego dołka bessy przed odwróceniem trendu. Pojawił się w okolicach dołków z 2015 roku, ponownie podczas kapitulacji w 2018 roku i znowu w 2022 roku po upadku FTX, który zepchnął ceny do minimów tego cyklu. Sygnał ten miga znowu teraz – po raz pierwszy od tamtego czasu.
Pytanie brzmi, co nastąpi dalej. Historia nie nagradza tych, którzy oczekują gwałtownego odbicia od tego poziomu. Gdy podaż ze stratą osiągała w przeszłości 50%, Bitcoin nie odbijał dynamicznie. Poruszał się w bok, czasem przez miesiące, podczas gdy rynek absorbował straty, a własność powoli zmieniała ręce.
Wskazuje to na kapitulację opartą na czasie, a nie na cenie. Zamiast jednego gwałtownego wyprzedania do nowego dołka, rynek zwykle nadweręża cierpliwość, kołysząc się w określonym zakresie, aż sprzedający są wyczerpani i nie ma już nikogo chętnego do sprzedaży. To wolniejszy, żmudny rodzaj dołka, który bardziej wystawia na próbę przekonanie niż cenę.
Na razie odczyt 50% stawia Bitcoina na terytorium, które rzadko odwiedza. Dane same w sobie nie wskazują dołka, ale sugerują, że rynek jest bliżej niego niż szczytu i że droga przez to dno będzie prawdopodobnie mierzona tygodniami wahań, a nie jednym czystym odwróceniem.
Nie tylko czytaj wiadomości o krypto. Rozumiej je. Zapisz się do naszego newslettera. To bezpłatne.


