Architekt kalifornijskiej propozycji podatku majątkowego skrytykował w czwartek Washington Post i jego właściciela — miliardera, założyciela Amazona Jeffa Bezosa, za szerzenie tego, co określił mianem „dezinformacji" wśród czytelników.
Emmanuel Saez, francuski ekonomista i profesor Uniwersytetu Kalifornijskiego w Berkeley, wybrany przez największy związek zawodowy Kalifornii do opracowania propozycji podatkowej, wskazał na artykuł publicystyczny redakcji Washington Post z początku tego tygodnia, w którym argumentuje się, że propozycja przyniesie odwrotny skutek i będzie kosztować Kalifornię miliardy dolarów rocznie w utraconych przychodach podatkowych.

Saez stwierdził, że artykuł zawiera rażące nieprawdy i pomija kluczowe informacje dotyczące propozycji, której celem jest wprowadzenie jednorazowego podatku w wysokości 5% od całkowitych aktywów około 200 mieszkańców Kalifornii będących miliarderami, aby odzyskać około 100 miliardów dolarów przychodów przeznaczonych na opiekę zdrowotną, pomoc żywnościową i edukację, odebrane stanowi przez zeszłoroczne republikańskie federalne ustawodawstwo budżetowe, które przez następne 10 lat przekaże 1 bilion dolarów ulg podatkowych najbogatszemu 1% Amerykanów.
Artykuł, opublikowany w poniedziałek z nagłówkiem „Kalifornia już przegrywa w związku z referendum o podatku od miliarderów", argumentuje, że nawet jeśli wyborcy Kalifornii ostatecznie nie zatwierdzą tej miary, „widmo takiego podatku majątkowego kosztowało już stan więcej w postaci utraconych przyszłych przychodów z podatku dochodowego, niż by zebrał" z powodu odpływu zamożnych ludzi ze stanu — często używany, ale słabo udokumentowany argument przeciwników tej miary.
Post powołał się na opracowanie Jareda Walczaka, visiting fellow w California Tax Foundation, które, jak twierdził, wykazuje, że odpływ miliarderów „będzie kosztować rząd stanu Kalifornia od 3,5 do 4,5 miliarda dolarów rocznie w innych wpływach podatkowych oraz do 19 miliardów dolarów utraconych [w produkcie krajowym brutto]."
Jednak Saez argumentował, że jego badanie popełnia „podstawowy błąd", „modelując reakcję mobilności miliarderów na stały, roczny i powtarzający się 5% podatek majątkowy." W rzeczywistości jednak podatek byłby nałożony tylko raz i miałby zastosowanie do miliarderów zamieszkałych w stanie po 1 stycznia 2026 roku, który już minął, więc nie tworzy już zachęty do przeprowadzki.
Saez argumentował, że w każdym razie „szacunek Walczaka dotyczący kalifornijskiego podatku dochodowego płaconego przez miliarderów, którzy zagrozili opuszczeniem stanu, jest również mocno przesadzony."
Według niego kwota utraconych przychodów podatkowych według Walczaka opiera się na założeniu, że trzej najbogatsi mężczyźni, którzy zagrozili opuszczeniem stanu — współzałożyciele Google Sergey Brin i Larry Page oraz dyrektor generalny Meta Mark Zuckerberg — płacą 1,7 miliarda dolarów rocznie w podatku dochodowym w Kalifornii.
„Gdyby tylko tyle płacili!" — zażartował Saez.
„W rzeczywistości, korzystając z danych Komisji Papierów Wartościowych i Giełd dotyczących sprzedaży akcji, darowizn akcji, dywidend i wynagrodzeń kadry kierowniczej, możemy bezpośrednio oszacować, że w 2025 roku zapłacili jedynie [269 milionów dolarów] podatku dochodowego w Kalifornii, 6,3 razy mniej niż zakłada Walczak" — powiedział, powołując się na opracowanie, które współtworzył w marcu w odpowiedzi na podobny argument konserwatywnego think tanku.
Przytoczył dane podatkowe pokazujące, że magnaci technologiczni — których łączny majątek wynosi 810 miliardów dolarów według Forbes — płacili łącznie średnio tylko około [22 milionów dolarów] rocznie w latach 2019–25, przy czym Brin i Page nie płacili podatków od swojego majątku z akcji spółki macierzystej Google, Alphabet, przez trzy z tych lat, ponieważ nie sprzedawali akcji, nie otrzymywali dywidend ani wynagrodzeń kadry kierowniczej. Dzieje się to pomimo faktu, że 90% ich majątku pochodzi z tych udziałów.
„Jednorazowy podatek majątkowy w końcu sprawia, że wnoszą wkład proporcjonalny do ich ogromnych zysków majątkowych" — powiedział Saez.
Post twierdził również, że Service Employees International Union (SEIU) United Healthcare Workers West, związek zawodowy przodujący we wspieraniu referendum, „udaje, że podatek jest potrzebny, aby uratować system opieki zdrowotnej Kalifornii przed 'upadkiem'", a zamiast tego nieuczciwie używa tego ujęcia, aby skrycie realizować „redystrybucję bogactwa."
Jednak Saez stwierdził, że federalne cięcia wynoszące około 20 miliardów dolarów rocznie już teraz mają druzgocący wpływ na mieszkańców Kalifornii, który mógłby być złagodzony przez większe wpływy podatkowe.
W wyniku cięć „ponad 400 szpitali w Kalifornii do połowy marca zwolniło już ponad 3400 pracowników służby zdrowia, a kolejna fala zwolnień jest spodziewana, gdy cięcia finansowania związane z niedawnymi zmianami w polityce federalnej będą stopniowo wprowadzane w ciągu najbliższych kilku lat" — powiedział. „W skali całego stanu prognozy wskazują, że cięcia mogą spowodować utratę do 145 000 miejsc pracy w ochronie zdrowia, wpływając równocześnie na szpitale, kliniki i dostawców opieki domowej."
Kolejne 83 szpitale w Kalifornii mogą być zagrożone zamknięciem z powodu federalnych cięć finansowania, zgodnie z niedawną ogólnokrajową analizą przeprowadzoną przez Public Citizen. Jednak Saez stwierdził, że podatek od miliarderów znacznie przyczyniłby się do wypełnienia tej luki.
„Obecnie miliarderzy w Kalifornii płacą znacznie niższe stawki podatkowe niż te, które pracujące rodziny odprowadzają z każdej wypłaty" — powiedział Saez.
Pomimo odmiennych twierdzeń redakcji Post — która w zeszłym miesiącu opublikowała kolejny artykuł argumentujący, że ze względu na progresywne opodatkowanie „bogaci już płacą więcej niż ich sprawiedliwy udział" — według Institute on Taxation and Economic Policy, na wszystkich szczeblach rządowych w latach 2018–20, miliarderzy płacili jedynie 24% całkowitego dochodu w podatkach, podczas gdy średnia ogólnokrajowa wynosiła 30%. Ta dysproporcja wynika w dużej mierze z luk prawnych, które pozwalają bogatym unikać podatków od zysków z działalności gospodarczej i inwestycji, które nie zostały sprzedane.
„Lokalne szpitale i oddziały ratunkowe mogą na zawsze zamknąć swoje drzwi, ponieważ miliarderzy upierają się przy płaceniu mniej niż reszta z nas" — powiedział Saez.
Debru Carthan, wiceprezes wykonawczy SEIU-United Healthcare Workers West, powiedział, że nie było zaskakujące, że Post „całkowicie ignoruje fakt, że podatek od miliarderów uchroniłby szpitale przed zamknięciem i powstrzymałby gwałtowny wzrost kosztów opieki zdrowotnej dla milionów mieszkańców Kalifornii", ponieważ jest to „kryzys, który jest bezpośrednim wynikiem ulg podatkowych przekazanych Jeffowi Bezosowi i jego przyjaciołom."
Od powrotu Donalda Trumpa na stanowisko prezydenta założyciel Amazona przejął znacznie większą kontrolę nad treścią swojej flagowej gazety, w tym jej działu opinii, któremu w ubiegłym roku nakazał wyłącznie publikować artykuły ekonomiczne promujące „wolności osobiste i wolne rynki", co doprowadziło do rezygnacji redaktora opinii Davida Shipleya.
Jednak Saez wyraził zdumienie, jak jawna stała się ingerencja Bezosa w relacjonowanie przez jego gazetę kalifornijskiego podatku majątkowego od miliarderów i podobnych propozycji, które potępił przy kilku innych okazjach.
„Czy czytelnicy mają traktować to poważnie?" — zapytał Saez. „'Redakcja gazety należącej do miliardera wypowiada się przeciwko podatkowi od miliarderów'? Wszyscy wiedzą, że ta redakcja podejmuje decyzje polityczne na rozkaz Jeffa Bezosa, ale ta jest najbardziej przejrzysta ze wszystkich."


