Dążenie Polymarket do zniesienia zakazu CFTC to nie tylko kwestia platformy; to walka o to, czy „rynki rzeczywistości" dotyczące wojen, pandemii i makroekonomii staną się regulowaną amerykańską klasą aktywów, czy pozostaną w szarej strefie offshore.
Polymarket prowadzi aktywne rozmowy z amerykańską Komisją ds. Handlu Towarowymi Kontraktami Terminowymi (CFTC) w sprawie zniesienia czteroletniego zakazu, który odciął amerykańskich użytkowników od głównego rynku predykcyjnego on-chain po postępowaniu egzekucyjnym w 2022 roku i ugodzie na 1,4 mln dolarów. Jeśli regulatorzy wyrażą zgodę, nie będzie to jedynie „powrót Polymarket do domu" – stanie się to pierwszym konkretnym amerykańskim planem regulowanych, płynnych rynków, na których ludzie mogą bezpośrednio obstawiać wojny, pandemie, dane o inflacji, obniżki stóp Fed, forki Ethereum i zatwierdzenia ETF – wszystko w ramach prawa instrumentów pochodnych, a nie jako szara strefa prawna.
Bloomberg informuje, że Polymarket przeprowadziło ostatnio wiele spotkań z pracownikami CFTC w sprawie zniesienia zakazu w USA, przy czym każda decyzja wymaga formalnego głosowania komisji. Dalsze doniesienia wskazują, że negocjacje koncentrują się na projekcie kontraktów, KYC/AML, raportowaniu i zakresie „dopuszczalnych" rynków zdarzeń – po tym, jak Polymarket wcześniej zablokowało dostęp amerykańskim użytkownikom do swojego globalnego serwisu i częściowo uruchomiło krajowy produkt, który nigdy nie osiągnął skali. Techniczny zwrot jest prosty: Polymarket chce połączyć swoją istniejącą infrastrukturę natywną dla kryptowalut – obecnie rozliczającą transakcje w stablecoinach na Polygon – z licencjami CFTC QCX LLC, zarejestrowanej giełdy instrumentów pochodnych przejętej za około 112 mln dolarów w 2025 roku, tak aby jej główna giełda mogła legalnie przyjmować amerykańskich traderów i konkurować bezpośrednio z Kalshi.
Stawki dotyczące struktury rynku są większe niż jedna platforma. W praktyce rynki predykcyjne są już miejscem, gdzie politycy, działy energetyczne i wieloryby kryptowalutowe ujawniają i wyceniają prywatne informacje o wyborach, wojnach, danych makroekonomicznych i zdarzeniach protokołowych; amerykański handel detaliczny był po prostu odgrodzony od 2022 roku, spychany do stosowania VPN i platform offshore. Polymarket zatwierdzony przez CFTC z dostępem dla USA znormalizowałby te rynki informacyjne: pojawiłyby się regulowane, płynne kontrakty na ścieżki CPI, decyzje FOMC, zapalniki na Tajwanie czy kamienie milowe planu Ethereum, dostępne dla amerykańskich inwestorów detalicznych i instytucjonalnych w ramach tej samej podstawowej logiki kontraktów terminowych, która rządzi ropą naftową czy swapami stóp procentowych.
Niedostatecznie nagłośniony aspekt jest polityczny. Wpuszczenie Polymarket z powrotem oznacza de facto przyznanie przez Waszyngton, że powstaną rynki wyceniające empiryczną rzeczywistość w czasie rzeczywistym, poza branżą sondażową i tradycyjnymi mediami. Brazylia podąża w przeciwnym kierunku: tamtejsi regulatorzy nakazali lokalnym dostawcom ISP i podmiotom obsługującym płatności zablokowanie 27 platform rynków predykcyjnych – wyraźnie wymieniając Kalshi i Polymarket – na mocy Rezolucji nr 5 298, która zakazuje kontraktów opartych na zdarzeniach dotyczących sportu, polityki, rozrywki i wydarzeń społecznych jako nielegalnego hazardu, zezwalając jedynie na kontrakty oparte na wskaźnikach ekonomicznych pod nadzorem finansowym. Innymi słowy, Brasília próbuje usunąć te rynki z pola widzenia opinii publicznej; CFTC stara się je udomowić.
Jakiekolwiek ramy wypracowane przez CFTC i Polymarket staną się centrum grawitacyjnym dla natywnych kryptowalutowo rynków predykcyjnych. Jedna ścieżka to konwergencja: frontendy, wyrocznie i warstwy rozliczeniowe naśladują ograniczenia CFTC, umieszczają kanały na białych listach i weryfikują użytkowników przez KYC, tworząc „czysty", nadzorowany stos rynków predykcyjnych obok kurczącego się perymetrum prawdziwie bezuprawnieniowych rynków. Druga ścieżka to dywergencja: Polymarket akceptuje udomowioną enklawę w USA, podczas gdy rynki natywne dla DeFi odłączają się, podwajają stawkę na anonimowość i otwarcie pozycjonują się jako miejsce, do którego trafia się, by obstawiać wojnę, wybory czy niepowodzenie protokołu bez pytania państwa o pozwolenie. Rozmowy w Waszyngtonie dotyczą czegoś więcej niż zakazu jednej giełdy; chodzi o to, czy informacja sama w sobie stanie się kolejną regulowaną klasą aktywów, czy pozostanie jedną z ostatnich dziedzin, gdzie surowa rzeczywistość może być wciąż przedmiotem obrotu poza oficjalnymi narracjami.


