Prezydent Donald Trump chwalił się swoją inteligencją krótko po północy w niedzielę — jednak w trakcie tego popełnił fundamentalny błąd, wyjaśniając, jak mierzy się inteligencję.
„Cieszę się, że prezydent dobrze poradził sobie z testem MOCA, ale to narzędzie do przesiewowego badania demencji, a nie test IQ, więc wynik 26 lub więcej oznacza normalną sprawność poznawczą, a nie wyjątkową inteligencję" — napisał w niedzielę dr Jonathan Reiner, profesor medycyny i chirurgii, kardiolog interwencyjny w GW School of Medicine. „Żadne z pytań nie jest trudne."
Reiner odpowiadał na wpis, który prezydent opublikował wcześniej w niedzielę na swojej platformie społecznościowej Truth Social.
„Wyniki mojego badania lekarskiego, przeprowadzonego w Walter Reed Military Medical Center i właśnie opublikowane, były znakomite" — napisał Trump. „W odróżnieniu od innych prezydentów USA, z których żaden nigdy nie przystąpił do zatwierdzonego, trudnego testu poznawczego, osiągnąłem idealny wynik 30 na 30, co jest uznawane za 'wyjątkową inteligencję'."
Dodał: „Czy Demokraci naprawdę są zaskoczeni? To już mój czwarty taki test, wszystkie IDEALNE, czyli 120 poprawnych odpowiedzi na 120 zadanych pytań! Bardzo rzadko zdarza się, by ktoś osiągnął Idealny Wynik, zwłaszcza cztery razy z rzędu. Wszyscy kandydaci na Prezydenta i Wiceprezydenta powinni być zobowiązani do przystąpienia do trudnych testów poznawczych. Kongres i Demokraci powinni tego żądać! Prezydent DONALD J. TRUMP"
Na początku tego miesiąca psychiatra dr Henry Abraham — który wcześniej wykładał psychiatrię na Tufts University — powiedział AlterNet, że znaczną część niedawnych zachowań Trumpa postrzega jako wskazujące na pogorszenie funkcji poznawczych.
„To jest sygnał alarmowy" — powiedział dr Abraham AlterNet. „Ludzie persewerują, bo nie mogą wymyślić nic innego do powiedzenia, bo mają zaburzone funkcje poznawcze, albo persewerują, bo ich emocje działają na najwyższych obrotach. W ciągu ostatnich pięciu do dziesięciu lat raz po raz wysyłał sygnały alarmowe i one się skupiły."
Dr Abraham dodał, że choć Trump zwykł dostosowywać swoją retorykę do opinii publicznej, jego ostatni styl wypowiedzi sugeruje, że ma trudności z „uwewnętrznieniem pewnej kontroli nad swoim językiem". Na przykład Trump podczas niedawnego przemówienia wielokrotnie mylił Islandię z Grenlandią.
„Nie tylko miał tego rodzaju językowe potknięcia, ale zaczął coraz bardziej przejawiać oznaki prawdziwej wściekłości i słabej kontroli impulsów, a w nocy — co wyglądało na epizody maniakalnego pobudzenia — tweetował, wiesz, 100, 200 razy w nocy" — wyjaśnił Abraham.
Rozmawiając z tym dziennikarzem dla Salon w 2020 roku, kiedy szeroko wyrażano obawy dotyczące sprawności poznawczej zarówno Trumpa, jak i przyszłego prezydenta Joe Bidena, profesor prawa Harvarda Laurence Tribe wyjaśnił, dlaczego Amerykanie mają prawo znać stan zdrowia psychicznego swoich wybieranych urzędników.
„Tak zwane 'obawy', które Trump, jego rodzina i jego zwolennicy wyrażają pod adresem byłego wiceprezydenta, nie zasługują na odpowiedź" — powiedział Tribe Salon w tamtym czasie. „Znam Bidena od lat i nie dostrzegam żadnego spadku bystrości intelektualnej. Jego przejęzyczenia są legendarne i nawet jeśli ostatnio są nieco częstsze, to nic w porównaniu z nieustannymi, naprawdę idiotycznymi błędami myślenia, które charakteryzują Trumpa. Gdybyśmy nie przyzwyczaili się smutno do kaleczenia przez Trumpa języka, logiki, składni i sensu, wszyscy rzucalibyśmy się do wyjścia."


