Sekretarz DHS Markwayne Mullin zamienił swoje pierwsze przesłuchanie budżetowe w Izbie Reprezentantów w środę w kłótnię, wielokrotnie przerywając demokratycznemu kongresmenowi, który przesłuchiwał go w sprawie korzystania z tego, co prawodawca nazwał luksusowym odrzutowcem wartym 80 milionów dolarów — zmuszając republikańskiego przewodniczącego do grożenia zakończeniem całego przesłuchania.
Poseł James Walkinshaw (D-VA) przyszedł dobrze przygotowany, konfrontując Mullina z dziennikami lotów pokazującymi, że sekretarz regularnie korzysta z Gulfstreama G700 — jednego z dwóch luksusowych odrzutowców zakupionych przez jego poprzedniczkę, Kristi Noem, za nawet 200 milionów dolarów podczas zamknięcia rządu — aby niemal co tydzień latać do swojego domu w Oklahomie.

„Czy używał Pan odrzutowca Gulfstream, aby latać do Oklahomy, Panie Sekretarzu?" — zapytał pointedly Walkinshaw.
Mullin próbował mu przerwać. „Proszę Pana, na mocy ustawy jestem zobowiązany zapewnić Panu —"
„Korzystać z G700?" — odparł Walkinshaw. „Dobrze. Dziękuję."
„Nie! Nie" — odciął się Mullin. „Zadał mi Pan pytanie, proszę Pana. Czy mogę na nie odpowiedzieć?"
Wymiana słów wymknęła się spod kontroli. Walkinshaw wielokrotnie upominał się o swój czas. Mullin wciąż mu przerywał. Przewodniczący komisji Andrew Garbarino (R-NY) nakazał zatrzymać zegar i uderzył młotkiem — głośno i nie raz.
„Zawieszę obrady, dopóki wszyscy się nie uspokoimy!" — ostrzegł Garbarino, a następnie zwrócił uwagę obu mężczyznom: „Nie będziemy sobie nawzajem przerywać."
Mullin ostatecznie potwierdził to, co pokazywały już dzienniki lotów.
„Oczywiście, że tak" — powiedział o lotach Gulfstreamem do Oklahomy. „Jestem do tego zobowiązany." Dodał, niemal mimochodem: „No cóż, właściwie nie lecę nim osobiście — bo nie jestem pilotem."
Walkinshaw nie skończył. Naciskał Mullina, czy zobowiąże się do sprzedaży Gulfstreamów oraz Boeinga 737 MAX 8 wartego 70 milionów dolarów — odrzutowca, któremu Noem nadała przydomek „Big Beautiful Jet", wyposażonego w łóżko queen, bar i prysznice — i przekierowania tych środków na dodatki mieszkaniowe dla pracowników DHS.
Mullin odmówił. „Dlaczego miałbym je sprzedawać, proszę Pana? Potrzebujemy tych zasobów w Straży Przybrzeżnej."
Ta wymiana słów uwypukliła pogłębiający się wzorzec. Osoby z wewnątrz powiedziały The Daily Mail, że Mullin zazwyczaj wyjeżdża z Waszyngtonu w czwartkowe poranki i nie wraca do poniedziałku, zarządzając departamentem ze swojego rancza w Oklahomie. Jedno ze źródeł w DHS powiedziało wprost: „Mullin wydaje się myśleć, że DHS wymaga mniej pracy niż bycie senatorem — i to widać."

